Świątynia Opatrzności Bożej – wotum narodu

Tak wygląda obecnie wnętrzeświątyni Opatrzności Bożej. Kliknij, powiększ fotografię aby zobaczyć jak jest wspaniałe i pomyśl, czy nie dorzucić swoją cegiełkę, aby prace wykończeniowe przebiegały żwawiej.

Reklamy
Opublikowano Rozmaitości | Otagowano , , , , | 2 Komentarze

Pejzaż morski

Nie wiedziałem, że zrobiłem takie zdjęcie. Warto grzebać w starych plikach, bo można coś znaleźć, o czym się zapomniało.

Opublikowano Fotografie, Rozmaitości | Otagowano , , , , , , , | Dodaj komentarz

Ostatni raz o zdjęciu Renault Clio

 

Te same zdjęcia przerobiłem w fotografię innym sposobem, wyszło lepiej i szybciej. Nie będę dalej poprawiał, zamalowywał odblaski reflektorków, ani zmieniał niewłaściwych propocji samochodu, bo to nie ma już sensu i szkoda czasu. Gdy sposób postępowania użyję do zrobienia jakiejś sensownej fotografii złożonej z wielu lokalnych naświetleń fleszem – opiszę. A teraz zabieram się za poprawianie rozdziału „O pejzażach i krajobrazach” do IV wydania „Książki o fotografowaniu”.  Wydawnictwo: HELION, przypomniał mi, że czas ucieka…

 

 

Opublikowano Rozmaitości | Otagowano , | Dodaj komentarz

Fotografowanie Clio, czyli lekcja pokory.

Obiecałem, więc piszę jak było. Wielu będzie miało dobry ubaw czytając, jak facet od zdjęć architektury fotografował samochód. Zatem po kolei. Gdy Clio mnie zainteresowało, był jeszcze dzień, jesienny, ale jasny i oglądałem samochód w świetle dziennym rozproszonym. Gdy po raz trzeci go zobaczyłem, na dworze było już ciemno, a przestrzeń wystawowa serwisu Renault oświetlona kilkudziesięcioma reflektorkami podwieszonymi pod sufitem. Do oglądania dobre, ale nie do fotografowania. Na przedniej szybie, a głównie na masce silnika ogromna ilość odbić światła. No i ciasnota. Do chodzenia między samochodami wystarczająco dużo miejsca, ale na ustawienie statywu, z większej odległości jedynie centralnie od przodu, ostatecznie udało mi się ustawić statyw w takiej odległości, mogłem ująć całe auto ogniskową 28 mm. To zbyt szeroki kąt i silne deformacje, przód samochodu spęczniał, przednie koło duże, tylne zmalało karykaturalnie, ale w oświetleniu dziennym, byłoby tak samo… Żeby uporać się z odblaskami ustawiłem aparat na 3 zdjęcia do HDR ±2.0 EV z korektą -1,33 EV. Gdybym nie zabrał z domu flesza, ustawiłbym aparat na 5 zdjęć z jednym mocno prześwietlonym, ale chciałem popróbować z doświetlaniem lampą błyskową kabiny od środka, więc zabrałem flesz (nie  tym razem zapomniałem zabrać akumulatorków) i nadajnik z odbiornikiem JJC do bezprzewodowego wyzwalania błysku.

Ostrość obiektywu ustawiłem na miejsce między przednim kołem a lusterkiem (1.9 m), przesłonę obiektywu na f/11 co dało głębię ostrości prawie 9 m, od 1 m do 10 m – całe Clio w ostrości. Zrobiłem zdjęcia i cóż ja zobaczyłem na najlepiej naświetlonym? Jakieś tajemnicze skrzydło w kabinie. Skąd to odbicie w szybie bocznej, dlaczego go nie zobaczyłem wcześniej? Nie wiem. No, ale miałem flesz, więc położyłem go na krawędzi siedzenia pasażera, ustawiłem na M i 1/16 mocy błysku i zrobiłem zdjęcie z oświetloną kabiną. I kolejne z błyskiem flesza na tylnym siedzeniu (to mi dopiero narobiło kłopotu, ale to się okazało dopiero gdy zacząłem te zdjęcia sklejać w całość).

Po kabinie zabrałem się za oświetlanie fleszem koła. Kłopot taki, że flesz mogłem położyć bliżej lub dalej ale tylko na podłodze. To samo z oświetlaniem ciemnego boku samochodu – zrobiłem dwa kolejne błyski fleszem przesuwanym po podłodze w kierunku tylnej lampy Clio. Błysnąłem jeszcze lekko w przód i musiałem zwijać interes by sprzątaczka mogła czyścić podłogę. Koniec fotografowania, reszta przy monitorze komputera.

Najpierw w programie SNS HDR Pro 2.2 złączyłem 3 zdjęcia w jedno, a potem, w warstwach PhotoShopa CS5 PL zacząłem dodawać lepiej naświetlone elementy. Dodałem kabinę oświetloną z przedniego siedzenia, co zlikwidowało tajemnicze skrzydło. Ale gdy wmontowałem oświetlony tył kabiny to powstał błąd nie do usunięcia. Błysk flesze oświetlił nie tylko wnętrze kabiny, ale i tło za samochodem, bo pojawiła się na zdjęciu za zagłówkiem kierowcy jakaś plama o barwie niedoświetlonego tła za samochodem. To tło także zmieniłem dodając go po przyciemnieniu, ponieważ w miejscu nad dachem samochodu było tak jasne, że wyprane z żółtej barwy. Potem dodawałem po kolei rozjaśnione fleszem elementy. Najpierw przednie koło, w kolejności jaśniejsze drzwi i tył za klamką. Metoda znana: na zdjęcie z jasnym elementem nakłada się w warstwie zdjęcie ciemniejsze i gumką można zdejmować warstwę górną. Sporo cierpliwości to wymaga, ale nie jest to trudne. Elementów do poprawy było wiele, lusterko boczne było pokropione drobnymi odblaskami, a pod lusterkiem kilka cieni itp. Najwięcej czasu zajmowało likwidowanie odblasków światła na karoserii. Na koniec… zmieniłem proporcje bryły samochodu. Z napuchniętym przodem Clio wyglądał karykaturalnie, więc w trybie zmiany perspektywy rozszerzyłem znacznie tył, co znów spowodowało, że stał się wysoki a krótki. Znaczne wydłużenie zdjęcia zbliżyło jego wygląd do samochodu. Mam nadzieję, że Renault nie zażąda dla mnie gilotyny – na wszelki wypadek przepraszam.

Co mi to wszystko dało? Przede wszystkim sporą dawkę pokory. Także trochę nowego doświadczenia, które może, choć nie musi się przydać. Nie żałuję straconego czasu.

* * *

Wpadłem na pomysł jak to wszystko zrobić szybciej i nieco lepiej. Gdy zrobię – napiszę.

Opublikowano Rozmaitości | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Ale cyrk! Fotografowałem nowe Renault Clio

Nigdy nie fotografowałem samochodów. Jest spora grupa  specjalistów w bardzo dużych, dobrze wyposażonych studiach fotograficznych,  które pracują dla firm samochodowych i robią doskonałe fotografie oraz spoty telewizyjne. Spróbowałem połamać sobie na tym zęby, połamałem a było to tak.

Spaliła mi się żarówna w moim Megane więc pojechałem do serwisu. Czekałem, oglądałem samochody, spodobał mi się usportowiony model samochodu Clio więc stałem i przy nim dłużej, oglądałem z każdej strony, co oczywiście zwróciło uwagę. – Ma Pan ochotę kupi? – usłyszałem, i bez zastanowienia odpaliłem, że nie, ale z ochotą to bym go sobie sfotografował. – To na co Pan czeka – usłyszałem zachętę.

Aparat był w domu, pojechałem, zabrałem i już po prawie dwóch godzinach wróciłem do serwisu Renault. Ustawiłem na statywie, spojrzałem przez celownik i… Aparat był bez akumulatora. Przed południem fotografowałem wnętrze kościoła Opatrzności Bożej, wyczerpałem akumulator do 47%, po powrocie do domu wstawiłem do ładowarki i… zapomniałem. W Warszawie po południu wielkie korki, z serwisu Renault do domu zamiast pół godziny jechałem ponad godzinę, i nie byłoby sensu fotografować tego samego dnia, gdyby nie to, że Clio miał zostać następnego dnia odwieziony do innego serwisu  na kolejną demonstrację. Okazja była więc teraz, albo nigdy – pojechałem po akumulator. Gdy przyjechałem po raz trzeci, nie wiele zostało mi czasu do zamknięciem serwisu – fotografowałem w pośpiechu. Czy gdybym miał go dostatecznie dużo zrobił lepsze zdjęcia? Może trochę lepsze, ale nie spociłbym się przy tym.

Gdy obrobię i wyślę do czasopisma The Journal of Christian Art and Architecture YAGE zdjęcia na które czekają, zabiorę się za fotki Clio i pokażę co ostatecznie udało mi się zrobić. Najbardziej interesująca będzie kolekcja błędów.

 

Opublikowano Fotografie, Rozmaitości, Sprzęt i technika | Otagowano , , , | 2 Komentarze

Dolny kościół w Świątyni Opatrzności Bożej

Wczoraj fotografowałem dolny kościół w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie. Jest na planie okręgu z ołtarzem w centrum. Codziennie o godzinie 12 odprawiana  jest tu Msza Święta, ale od godziny 10 można zejść w podziemia i zwiedzać, albo fotografować. Zrobiłem 9 zdjęć obiektywem 24 mm do sklejenia w fotografię panoramową – klijnij i powiększ, bo na takim małym obrazku nie wiele widać. Chciałbym aby w czasopiśmie Christian Art and Architecture YAGE zamieszone zostało na szerokość dwóch stron, na ich dole – mam nadzieję, że w Pekinie przeczytają w redakcji YAGE to, co tu napisałem. A co do spraw technicznych, to w moim najcięższym (ale i najlepszym) statywie mam cienką głowicę kulową Manfrotto do poziomego ustawienia głowicy trójkierunkowej. 3 poziomice (trzecia w aparacie) pozwalają dokładnie wypoziomować aparat, co zapobiega fotografowania ukosem. Odległość ustawienia ostrości, migawka i przesłona obiektywu – wszystko w trybie M.

Z fotografowaniem górnego kościoła kłopot jest poważniejszy, bo wnętrze jest nie tylko obszerne, ale i bardzo wysokie. Z poziomu posadzki nie uda mi się zrobić zdjęcia bez karykaturalnych zbieżności perspektywy. Można by to zrobić obiektywem TS-E 17 mm f/4.0 z 12 mm przesunięciami., ale… itd. Górny kościół jeszcze przede mną.

Opublikowano Fotografie, Rozmaitości, Sprzęt i technika | Otagowano , , , , , , | 2 Komentarze

Powracam do aktywności

 

Przez dłuższy okres czasu zaniedbałem mój blog, ale mam nadzieję, że niedługo to się zmieni. Przedwczoraj fotografowałem wnętrze świątyni Opatrzności Bożej, co odłożyłem o ponad pół roku, bo prace wykończeniowe wciąż trwały a i tak wnętrze nie ma jeszcze ostatecznego wyglądu. Ale chcę ten temat zakończyć i na początku stycznia wysłać wszystkie zdjęcia razem z rysunkami i tekstem do czasopisma archtektonicznego Yage.

Wnętrze świątyni Opatrzności Bożej jest imponujące, wysokie na kilkadziesiąt metrów. Robiłem zdjęcie pionowo w górę co jest trudne do dokładnego ustawienia aparatu bez dodatkowego wyposażenia. Celownik kątowy oczywiście pomaga, ale obraz jest w nim mały, a na dodatek odwrócony, jak w starych dwuobiektywowych lustrzankach bez pryzmatu. Wybawieniem jest laptop, tablet, lub telefon komórkowy z programem do sterowania aparatem fotograficznym. Używam tabletu, bo obraz większy niż na ekranie telefonu, a tablet znacznie lżejszy od laptopa.

Nie mogłem ustawić aparatu dokładnie pionowo i równie dokładnie w środku pod kopułą, ponieważ to miejsce jest niedostępne, w posadzce jest okno przez kłóre wpada naturalne światło wprost na ołtarz w kościele dolnym.

Gdzie muszę, lub mogę, używam tableta do fotografowania. Kupiłem go z powodu „musu”, do sterowania aparatem w jak największej odległości od obiektu fotografowanego w silnym świetle UV podczas badań modeli samolotów w tunelach Wojskowej Akademi Technicznej i Instytucie Lotnictwa. Ale tak się tym fotografowaniem z tabletem rozsmakowałem, że używam go częściej niż z musu, przypomina mi radość fotografowania wielkoformatowym Sinarem, w którym obraz na matówce był duży i wyrazisty. Kto tego nie miał szczęścia robić niech spróbuje z laptopem lub z tabletem – polecam.

 

Opublikowano Rozmaitości | Otagowano , , , , , , , | 2 Komentarze