Pomnik Poległym Lotnikom w Warszawie

Mam kłopot z fotografowaniem tego pomnika. Nie z powodu dostępności i otoczenia, jak przy wielu innych, bo postawiono go w parku im. Marszałka Józefa Piłsudskiego na Polach Mokotowskich, ale z powodu jego formy i rozmiarów a przede wszystkim z ustawienia w stosunku to stron świata. Pomnik Poległym Lotnikom od świtu do zmierzchu jest w cieniu, w środku lata oświetlone jest czasem jego „czoło” z szachownicą, jeżeli można tak nazwać jego początek, bo ma formę kilkudziesięciometrowej glisty. Ta fotografia jest chyba najlepszą jakie zrobiłem, ale i tak ma wady. Uświadomiła mi, że co prawda programem Capture One można bardzo łatwo zmienić jasność i nasycenie konkretnej barwy, w tym przypadku koloru nieba, ale nie tak samo precyzyjnie jak filtrem polaryzacyjnym i że nie należy się lenić, tylko polaryzatora używać. Kto ma oczy ten widzi o czym tu piszę. I jeszcze jedna uwaga, nie techniczna. To dobrze, że powstał – w wyniku starań i z funduszy Stowarzyszenia Lotników Polskich w Wielkiej Brytanii – pomnik upamiętniający poległych w wojnie polskich lotników. Ale Oni nie tylko ginęli, najpierw, nim polegli, walczyli z zadziwiającą determinacją i odwagą, i zwyciężali, a Pomnika Chwały Polskiego Lotnictwa nie ma, tak samo jak nie ma łuku triumfalnego Bitwy Warszawskiej 1920 roku. Stoi natomiast nadal, w samym centrum stolicy Polski,  pieczęć zdobywcy i agresora, tak zwany Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina. Skuto jedynie znad głównego wejścia nazwisko „darczyńcy”.

*   *   *

Aparat Canon EOS R. Obiektyw Canon TS-E 24.0 mm f/3.5 L II . Tryb pomiaru: matrycowy. Tryb fotografowania: Fv. Przesunięcie osi optycznej obiektywu: +5 mm. Pochylenie osi optycznej obiektywu: 0°. Tryb ustawiania ostrości: M, z funkcją barwienia krawędzi. Przysłona: f/8. Migawka: 1/400 s. Korekta ekspozycji: 0.0 EV. ISO auto: 125. Program: Capture One 20 Pro oraz PhotoShop CS-5PL.

*   *   *

Aparat Canon EOS R. Obiektyw Canon TS-E 24.0 mm f/3.5 L II . Tryb pomiaru: matrycowy. Tryb fotografowania: Fv. Przesunięcie osi optycznej obiektywu: +4 mm. Pochylenie osi optycznej obiektywu: +4°. Tryb ustawiania ostrości: M, z funkcją barwienia krawędzi. Przysłona: f/8. Migawka: 1/1000 s. Korekta ekspozycji: 0.0 EV. ISO auto: 320. Program: Capture One 20 Pro oraz PhotoShop CS-5PL.

Informacje o aamroczek

Fotografik, członek ZPAF, autor 10 książek w tym 3 albumów fotograficznych. Wydał 4 książki dla fotografujących sprzedane o łącznym nakładzie ponad 90000 egzemplarzy: "O fotografowaniu", "Książka o fotografowaniu", "Książka o fotografowaniu dzieci" oraz "Zdjęcia cyfrowe w oświetleniu zastanym. Fascynująca historia od Available light do HDR".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fotografie, Rozmaitości, Sprzęt i technika i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Pomnik Poległym Lotnikom w Warszawie

  1. Z polaryzatorem jest ta bieda, że stopiń przyciemnienia nieba zależy od kąta, jaki tworzy oś zdjęcia z kierunkiem do słońca, co szczegolnie manifestuje się w przypadku obiektywów szerokokątnych. Tu zapewne użyłeś Capture One, a nie filtra PL – tak? 🙂

    • aamroczek pisze:

      Masz słuszność. Czym obiektyw bardziej szerokokątny tym kłopot większy. To, że niebo nie ma jednakowego nasycenia barwy jest zjawiskiem naturalnym i powinno być akceptowane, ale na fotografii nie wygląda dobrze, a filtr polaryzacyjny powiększa te różnice. W kierunku pionowym akceptujemy, w kierunku poziomym nie. To poziome zróżnicowanie jasności i barwy można złagodzić, a nawet usunąć przy użyciu Viveza 2 – dobrej wtyczki do PhotoShopa, która kiedyś była darmowa. Niebo na fotografii pomnika Poległych Lotników poprawiłem w programie Capture One przez przyciemnienie, bez zmiany nasycenia – sondą wybrałem kolor nieba do zmiany i suwakiem zmieniłem jasność. Gdybym to zrobił delikatnie, nie byłoby widać błędów, ale przyciemniłem jak chciałem, i ujawniły się jasne otoczki wokół krawędzi pomnika. Filtr polaryzacyjny takich hocków-klocków nie robi, tylko nie trzeba się lenić i zabrać z sobą. Szczerze mówiąc to się nawet nie leniłem, ale wkurzałem. Bo wkręcić polaryzatora jest łatwo, a z odkręcaniem jest kłopot, bo filtr kręci się a nie daje odkręcić. Ostatnio kupiłem sobie taki dinks, który ma ułatwiać odkręcanie opornych filtrów, a oporne są wszystkie o cienkich obręczach do szerokokątnych obiektywów, bo się odkształcają pod naciskiem palców. Dla takich jak ja nerwusów podaję, że dinksy produkuje firma Haida, nazywa się to-to Filter Wrench i kosztuje kilkanaście złotych. Kupiłem w Photo4B.

Możliwość komentowania jest wyłączona.