Krytyka Canona EOS R

Nie ma produktów doskonałych i nie oczekiwałem, że Canon EOS R będzie doskonały. Nie mogę jednak, jako człowiek parający się kiedyś konstruowaniem zrozumieć konstruktorów, którzy rezygnują z możliwości, z jakich zrezygnować nie powinni, gorzej, którzy jak  przypadku Canona R, wycofują rozwiązania w jakie wyposażali już inne aparaty EOS. Przez cztery lata fotografowałem canonem 1D X i gdy była taka potrzeba, a była częsta, nie tylko gdy używałem obiektywu TS-E, mogłem poszerzyć możliwości jakie miał sam aparat o te, które dawał wężyk spustowy z programatorem. Mogłem także podłączyć do aparatu tablet z oprogramowaniem DSLR Controller, a z tym oprogramowaniem możliwości aparatu gwałtownie rosły. Aby z tych możliwości korzystać, trzeba było połączyć się z aparatem, nie tylko z 1D X, kablem. Nikt kabli nie lubi, Canon EOS R został pozbawiony kabla, można nim sterować bezprzewodowo wykorzystując WiFi, lub Bluetooth. Ta łączność działa, choć czas połączenia nie jest dla niecierpliwych i nerwowych, jednym słowem jest leniwa. Ale to pół biedy. Większa bieda z tym co można uzyskać, a czego nie.

To jest zrzut z ekranu smartfonu po nawiązaniu łączności z aparatem. Można wybrać punkt nastawiania ostrości, mona wybrać tryb AF, zmieniać czas migawki, przysłonę, czułość i wprowadzać korektę ekspozycji. No i zrobić zdjęcie. Można także powiększyć obraz dla sprawdzenia, czy to co ma być ostre, jest ostre:

Niestety nie wiele więcej można. Bo na przykład nie można ustawić innego trybu fotografowania od zakodowanego w aparacie, jak jest FV, to ze smartfonu nie da się przestawić na Av, Tv, Bulb czy jakikolwiek inny.

To samo dotyczy innych ważnych ustawień: balansu bieli w ustawieniach własnych i w Kelwinach, użycia samowyzwalacza itp. Ostrzeżenie Focus failure pojawia się lub nie i trzeba pofatygować się do aparatu, żeby poprzestawiać ustawienia i można było skorzystać z łączności… bezprzewodowej.

Mam nadzieję, że to zostanie poprawione i będzie można pobrać z Internetu Upgrade, który przynajmniej w tym zakresie, jaki pokazują ikony, będzie można korzystać bezprzewodowo, bo inaczej to jest to tylko bezprzewodowy cyngiel do migawki.

Ale skoro Canon promuje canona EOS R jako aparat znakomity, co w jakieś mierze jest prawdą, to niech go wyposaży w możliwość korzystania z takich możliwości jakie ma DSLR Controller.

To nie jest niemożliwe, trzeba tylko chcieć. Czy Canon będzie chciał? Nie wiem.

***

Aparat Canon R. Obiektyw Canon RF 24-105 mm F4L US USM. Ogniskowa 105 mm. Tryb pomiaru: matrycowy. Tryb fotografowania Fv. Przysłona f/4.0. Migawka 1/125s Korekta ekspozycji -0.7 EV. ISO auto

Informacje o aamroczek

Fotografik, członek ZPAF, autor 12 książek w tym 3 albumów fotograficznych. Wydał 4 książki dla fotografujących sprzedane o łącznym nakładzie ponad 90000 egzemplarzy: "O fotografowaniu", "Książka o fotografowaniu", "Książka o fotografowaniu dzieci" oraz "Zdjęcia cyfrowe w oświetleniu zastanym. Fascynująca historia od Available light do HDR".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fotografie, Rozmaitości, Sprzęt i technika i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Krytyka Canona EOS R

  1. „Tak to zwykle biednych ludzi rzeczywistość ze snu budzi” (Boy). Ale myślę, że mimo tych braków maszynka jest niezła. Ja zresztą nigdy pod tym względem swojego Nikona D700 nie sprawdzałem, a mój ulubiony teraz aparat, Panasonic Lumix FZ1000, pewnie w ogóle takich opcji nie ma. Nie wiem, bo chyba nie potrzebuję… 😉

    • aamroczek pisze:

      Canon R bardzo mi się podoba, ma wiele naprawdę fajnych możliwości rozmaitych ustawień, przypisywania ich do różnych przycisków, jak komu wygodniej. Wybrałem tryb Fv, bo mi najbardziej pasuje, w celowniku widzę histogram, więc jest fajnie, ale… Ale nie rozumiem cofania się wstecz. Gdyby był wtyk do kabla taki jaki miał D1X i wcześniejsze, tańsze aparaty, to można byłoby użyć innych programów, np. do makrofotografii metodą sklejania wielu zdjąć zrobiony z coraz większą odległością ostrzenia itd. Dlaczego tego nie zrobiono – nie wiem, ale to mnie dziwi i dałem temu wyraz. Może będzie miał to kolejny R, czyli zapowiadany R5, ale to by oznaczało, że Canon traktuje swoich klientów jak dojne krowy. Zobaczymy jak to będzie. Pozdrowienia.

Możliwość komentowania jest wyłączona.