Fotografowanie Clio, czyli lekcja pokory.

Obiecałem, więc piszę jak było. Wielu będzie miało dobry ubaw czytając, jak facet od zdjęć architektury fotografował samochód. Zatem po kolei. Gdy Clio mnie zainteresowało, był jeszcze dzień, jesienny, ale jasny i oglądałem samochód w świetle dziennym rozproszonym. Gdy po raz trzeci go zobaczyłem, na dworze było już ciemno, a przestrzeń wystawowa serwisu Renault oświetlona kilkudziesięcioma reflektorkami podwieszonymi pod sufitem. Do oglądania dobre, ale nie do fotografowania. Na przedniej szybie, a głównie na masce silnika ogromna ilość odbić światła. No i ciasnota. Do chodzenia między samochodami wystarczająco dużo miejsca, ale na ustawienie statywu, z większej odległości jedynie centralnie od przodu, ostatecznie udało mi się ustawić statyw w takiej odległości, mogłem ująć całe auto ogniskową 28 mm. To zbyt szeroki kąt i silne deformacje, przód samochodu spęczniał, przednie koło duże, tylne zmalało karykaturalnie, ale w oświetleniu dziennym, byłoby tak samo… Żeby uporać się z odblaskami ustawiłem aparat na 3 zdjęcia do HDR ±2.0 EV z korektą -1,33 EV. Gdybym nie zabrał z domu flesza, ustawiłbym aparat na 5 zdjęć z jednym mocno prześwietlonym, ale chciałem popróbować z doświetlaniem lampą błyskową kabiny od środka, więc zabrałem flesz (nie  tym razem zapomniałem zabrać akumulatorków) i nadajnik z odbiornikiem JJC do bezprzewodowego wyzwalania błysku.

Ostrość obiektywu ustawiłem na miejsce między przednim kołem a lusterkiem (1.9 m), przesłonę obiektywu na f/11 co dało głębię ostrości prawie 9 m, od 1 m do 10 m – całe Clio w ostrości. Zrobiłem zdjęcia i cóż ja zobaczyłem na najlepiej naświetlonym? Jakieś tajemnicze skrzydło w kabinie. Skąd to odbicie w szybie bocznej, dlaczego go nie zobaczyłem wcześniej? Nie wiem. No, ale miałem flesz, więc położyłem go na krawędzi siedzenia pasażera, ustawiłem na M i 1/16 mocy błysku i zrobiłem zdjęcie z oświetloną kabiną. I kolejne z błyskiem flesza na tylnym siedzeniu (to mi dopiero narobiło kłopotu, ale to się okazało dopiero gdy zacząłem te zdjęcia sklejać w całość).

Po kabinie zabrałem się za oświetlanie fleszem koła. Kłopot taki, że flesz mogłem położyć bliżej lub dalej ale tylko na podłodze. To samo z oświetlaniem ciemnego boku samochodu – zrobiłem dwa kolejne błyski fleszem przesuwanym po podłodze w kierunku tylnej lampy Clio. Błysnąłem jeszcze lekko w przód i musiałem zwijać interes by sprzątaczka mogła czyścić podłogę. Koniec fotografowania, reszta przy monitorze komputera.

Najpierw w programie SNS HDR Pro 2.2 złączyłem 3 zdjęcia w jedno, a potem, w warstwach PhotoShopa CS5 PL zacząłem dodawać lepiej naświetlone elementy. Dodałem kabinę oświetloną z przedniego siedzenia, co zlikwidowało tajemnicze skrzydło. Ale gdy wmontowałem oświetlony tył kabiny to powstał błąd nie do usunięcia. Błysk flesze oświetlił nie tylko wnętrze kabiny, ale i tło za samochodem, bo pojawiła się na zdjęciu za zagłówkiem kierowcy jakaś plama o barwie niedoświetlonego tła za samochodem. To tło także zmieniłem dodając go po przyciemnieniu, ponieważ w miejscu nad dachem samochodu było tak jasne, że wyprane z żółtej barwy. Potem dodawałem po kolei rozjaśnione fleszem elementy. Najpierw przednie koło, w kolejności jaśniejsze drzwi i tył za klamką. Metoda znana: na zdjęcie z jasnym elementem nakłada się w warstwie zdjęcie ciemniejsze i gumką można zdejmować warstwę górną. Sporo cierpliwości to wymaga, ale nie jest to trudne. Elementów do poprawy było wiele, lusterko boczne było pokropione drobnymi odblaskami, a pod lusterkiem kilka cieni itp. Najwięcej czasu zajmowało likwidowanie odblasków światła na karoserii. Na koniec… zmieniłem proporcje bryły samochodu. Z napuchniętym przodem Clio wyglądał karykaturalnie, więc w trybie zmiany perspektywy rozszerzyłem znacznie tył, co znów spowodowało, że stał się wysoki a krótki. Znaczne wydłużenie zdjęcia zbliżyło jego wygląd do samochodu. Mam nadzieję, że Renault nie zażąda dla mnie gilotyny – na wszelki wypadek przepraszam.

Co mi to wszystko dało? Przede wszystkim sporą dawkę pokory. Także trochę nowego doświadczenia, które może, choć nie musi się przydać. Nie żałuję straconego czasu.

* * *

Wpadłem na pomysł jak to wszystko zrobić szybciej i nieco lepiej. Gdy zrobię – napiszę.

Informacje o aamroczek

Fotografik, członek ZPAF, autor 10 książek w tym 3 albumów fotograficznych. Wydał 4 książki dla fotografujących sprzedane o łącznym nakładzie ponad 90000 egzemplarzy: "O fotografowaniu", "Książka o fotografowaniu", "Książka o fotografowaniu dzieci" oraz "Zdjęcia cyfrowe w oświetleniu zastanym. Fascynująca historia od Available light do HDR".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Rozmaitości i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.