Wcześnie rano w Łazienkach Królewskich w Warszawie – raz tak, raz inaczej

3

Dwie ilustracje do komentarza Fotorys´a pod poprzednią fotografią. Pierwsza fotografia z zachowaniem niebieskiej poświaty ponieważ obiekt oświetlony był tylko odbiciem porannego światła od zachmurzonego jeszcze nieba.

4

Druga została „poprawiona” przez zastosowanie korekty balansu bieli, która sprowadziła barwę śniegu do neutralnej szarości. Zgadzam się z komentatorem i Jego wnioskiem, że należy robić tak, aby fotografia była interesująca.

Advertisements

Informacje o aamroczek

Fotografik, członek ZPAF, autor 10 książek w tym 3 albumów fotograficznych. Wydał 4 książki dla fotografujących sprzedane o łącznym nakładzie ponad 90000 egzemplarzy: "O fotografowaniu", "Książka o fotografowaniu", "Książka o fotografowaniu dzieci" oraz "Zdjęcia cyfrowe w oświetleniu zastanym. Fascynująca historia od Available light do HDR".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fotografie, Rozmaitości i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Wcześnie rano w Łazienkach Królewskich w Warszawie – raz tak, raz inaczej

  1. Jak dla mnie druga wersja jest bez porównania lepsza – już i w poprzednich zdjęciach trochę mnie te błękity irytowały. Ale – co kto lubi. 😉 P.S. „Należy robić tak, aby fotografia była interesująca”, ale przede wszystkim tak, jak się daną scenę zobaczyło (Adamsowska „wizualizacja”). Wg Elliotta Erwitta nie jest ważne, CO się widzi, tylko JAK się to widzi („Photography is an art of observation. It has little to do with the things you see and everything to do with the way you see them”). 🙂

    • Fotorys pisze:

      W historii fotografii (choć nie jest ona specjalnie długa) było już tyle nurtów, teorii i opinii, że zawsze można sobie znaleźć coś ciekawego do zacytowania 😉 Jak się ma np. do tego co się widzi a nawet jak się to widzi taki dadaizm a nawet późniejszy surrealizm?! Tak więc fotografia z rzeczywistością nie ma wiele wspólnego… jest to tylko narzędzie do osiągnięcia zamierzonego celu twórczego a manipulacja obrazem już nikogo nie dziwi i jest powszechna (a na początku jejhistorii tak bardzo i zdecydowanie krytykowano za manipulacje obrazem np. Rajlandera).

  2. Fotorys pisze:

    Trudno jednoznacznie stwierdzić czy pierwsza fotografia jest naturalnie niebieska od porannego światła i odbicia od nieba czy od np. pogubienia się balansu bieli w samym aparacie. Żeby to stwierdzić bardziej miarodajne było by pewnie zrobienie zdjęcia na tradycyjnym materiale diapozytywowym – choć i tu pozostaje kwestia jego naturalnych właściwości (wybór konkretnego materiału, sposób naświetlania, sposób obróbki…). Jednak przy założeniu, że tak jest – czyli że jest to kolor zbliżony do prawidłowego – to jak wiadomo oko ludzkie nas okłamuje (ustawia sobie balans bieli tak by obraz był podobny do tego co znamy) i człowiek „widzi” kolor względnie naturalny (o poranku widzi się jedynie lekko szaro-niebieski) a nie aż tak intensywnie niebieski jak tu na pierwszym zdjęciu. Tak więc ocieplenie zdjęcia (zmiana balansu bieli) jest tu w pełni uzasadnione i wskazane. Śnieg zazwyczaj jest biały i do tego jesteśmy przyzwyczajeni – a więc duże odstępstwo od tego bywa zazwyczaj kiepsko odbierane nawet jeśli było by to prawdą. Choć doskonale wiem że lód bywa też naturalnie błękitny (i to nie z powodu odbić od niebieskiego nieba) bo robiłem takie zdjęcia:
    https://fotorys.wordpress.com/pejzaz/gory/#jp-carousel-150
    to jednak jest to rzadkość (chodzi o skład wody w lodzie –
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Niebieski_l%C3%B3d_lodowcowy
    ) i trzeba uważać żeby zbytnio z tym nie przesadzić. Zdecydowanie korzystniej wygląda tu to drugie zdjęcie w dodatku posiada ono niebieskawe akcenty w cieniu czyli mroźność się odczuwa.

    • aamroczek pisze:

      Z tych kilku zdjęć z Łazienek Królewskich najbardziej polubiłem zdjęcie rzeźby przykrytej kołderką śniegu – jego barwy najbardziej mi przypadły do gustu, a nie majstrowałem przy nich, bo mi się spodobały. Pozdrawiam.

Możliwość komentowania jest wyłączona.