Warto sprawdzić czy wycinek nie jest lepszy od całego zdjęcia

2

No i okazało się, że jest. Sztuka kadrowania polega na bezwzględnym odrzucaniu tego co zbędne. Przy okazji zmieniłem barwy. Jeszcze trochę nad tym popracuję (otworzę na nowo RAW´y) i będzie z tego całkiem interesujący obrazek.

Reklamy

Informacje o aamroczek

Fotografik, członek ZPAF, autor 10 książek w tym 3 albumów fotograficznych. Wydał 4 książki dla fotografujących sprzedane o łącznym nakładzie ponad 90000 egzemplarzy: "O fotografowaniu", "Książka o fotografowaniu", "Książka o fotografowaniu dzieci" oraz "Zdjęcia cyfrowe w oświetleniu zastanym. Fascynująca historia od Available light do HDR".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fotografie, Rozmaitości i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Warto sprawdzić czy wycinek nie jest lepszy od całego zdjęcia

  1. I tak, i nie. To pierwsze ogląda się dłużej i smakuje kontrapunkt między lewą i prawą stroną, to drugie jednoznaczne i przez to dość oczywiste, choć bardziej efektowne. W dni nieparzyste lubię bardziej pierwsze, w parzyste drugie ;-). Pisałeś, że to pierwsze to „składak” – a jak z tym obecnym?

  2. P.S. Ale tak w ogóle to zawsze warto popatrzeć po jakimś czasie krytycznie na własne fotografie… 😉

    • aamroczek pisze:

      Kiedyś (w czasach prehistorycznych) Witold Dederko w czasie wieczornego spotkania członków Sekcji Artystycznej Warszawskiego Oddziału PTF, pokazał fotografię, która wszystkim się podobała. A potem pokazał 2 lub 3 fotografie inne, które były powiększonymi wycinkami tej pierwszej i każda także się wszystkim podobała. Często jest tak, że nie tylko można inaczej skadrować przenosząc akcent z czegoś na coś innego, ale można zobaczyć odrębny temat w tej samej fotografii. Czasem to coś jest nie do dobrego powiększenia ze względów technicznych, ale też nie wszystko musi mieć taki sam format, dawniej co najmniej 30 x 40 cm, teraz znacznie większy. Mniejsze rozmiary także mają sens.
      Ponieważ zdjęcie, które bardziej ci się podoba w dni nieparzyste różniło się mocno od zdjęcia lubionego w dni parzyste, a drugie jest wycinkiem pierwszego, to zmieniłem pierwsze aby nie było co do tego wątpliwości.
      I jeszcze jedno mi się przypomniało. Malarze wymyślili, i stosowali, prosty sposób kontroli kompozycji, który w istocie polegał na tym, aby nie oceniać tematu lecz formę. Stawali w szerokim rozkroku i z głową między nogami patrzyli do tyłu na to, co mieli namalować, albo na swój obraz. Ja już na takie wygibasy się nie piszę, ale mogę sobie odwrócić aparat „do góry nogami” i zobaczyć na wyświetlaczu jak mi się jakieś tam barwne plamy ułożyły. Na ekranie monitora można odwracać duże powiększenie i zobaczyć jakieś irytujące miejsca. No a na pewno warto popatrzeć na fotografię po dłuższym czasie, gdy to, co towarzyszyło jej powstaniu nie ma już większego znaczenia i ocenia się tylko sam obraz.
      A na zakończenie: – brakuje mi atmosfery tamtych czasów, kiedy to po 2 godzinach dyskusji w PTF, szliśmy z Janem Weselikiem do Niespodzianki na Placu Konstytucji i przez następnych kilka godzin rozmawialiśmy o fotografii. Ludzie się łączyli w jakieś grupy, teraz wszystko się zatomizowało, każdy sobie rzepkę skrobie…
      Pozdrawiam Cię i wszystkich, którzy tu zaglądają.

Możliwość komentowania jest wyłączona.