Mazowsze – pejzaż pospolity

_Q4X4920_DxO

To zdjęcie zrobiłem z wału przeciwpowodziowego nad Wisłą w okolicach wsi Gassy kilkanaście kilometrów na południe od Warszawy. Pogoda była jak widać pochmurna, z sinymi chmurami od horyzontu po horyzont, ale udało mi się zrobić taką fotografię, na mój gust całkiem niezłą. W odróżnieniu od wielu poprzednich sytuacji, w których stosowałem technikę HDR, tym razem użyłem filtru połówkowego Sinar 9 NDG i mocniej naświetliłem, żeby wyeksponować jasne kwiaty ogórecznika porastającego krzaki.

*   *   *

Canon EOS 1D Mark IV + EF 24—105 mm f/4 L IS USM z filtrem 9 NDG.

Reklamy

Informacje o aamroczek

Fotografik, członek ZPAF, autor 10 książek w tym 3 albumów fotograficznych. Wydał 4 książki dla fotografujących sprzedane o łącznym nakładzie ponad 90000 egzemplarzy: "O fotografowaniu", "Książka o fotografowaniu", "Książka o fotografowaniu dzieci" oraz "Zdjęcia cyfrowe w oświetleniu zastanym. Fascynująca historia od Available light do HDR".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fotografie, Rozmaitości, Sprzęt i technika i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Mazowsze – pejzaż pospolity

  1. HDR-em byś to (przepraszam!) zabił – a tak jest pięknie! Nb. ja już rutynowo ustawiam auto-ekspozycję co najmniej 2/3 EV w dół i tak wszystkim zalecam, z co najmniej dwóch powodów naraz. Ludzie z National Geographic naświetlali slajdy o całą działkę niżej i w ten sposób otrzymywali bardziej nasycone barwy i ciekawszą aurę. W przypadku cyfry dochodzi jeszcze problem wypalenia świateł, czyli blooming. Tak czy inaczej większość współczesnych aparatów ma tendencję do prześwietlania i warto o tym pamiętać oraz przeciwdziałać.

  2. P.S. Jak dla mnie odrobinkę przeostrzone, a matryca prosi się o oczyszczenie – lewa górna ćwiartka!

    • aamroczek pisze:

      Jestem na odwyku. Od HDR. Chciałem opanować tą technikę do perfekcji i się od niej uzależniłem. Robiłem niepotrzebnie po 2, po 3 zdjęcia gdy jedno wystarczyło. Ale się połapałem i teraz się leczę. Wyjąłem filtry i oprawkę, i znów po staremu, jak na diapozytywach. Ale co do rutynowego niedoświetlania to mam zdanie które znasz. Uważam, że należy histogramem dochodzić prawie do ściany aby możliwie mocno naświetlić miejsca najciemniejsze. Przyciemnić w obróbce to żadem kłopot, ale rozjaśnić miejsca ciemne, w których brakuje informacji, to poważny problem. Więc będziemy się w tej sprawie różnić.
      Co do plamek – dzięki, nie zauważyłem, poprawiłem i chyba już ich nie ma. Dlaczego powstają często to tego nie wiem, ustawiłem aparat tak, że przy każdym włączeniu czyści matrycę i przy każdym wyłączeniu także strzepuje kurz. Widać nie każdą drobinkę udaje mu się zrzucić i być może będę musiał oddać go do czyszczenia. Nie wiem tylko ile mnie ta usługa będzie kosztować i jak długo nie będę miał aparatu, który teraz jest mi niezbędny bo czekam na kolejne próby w locie zmodernizowanego nico modelu Harnasia, a kiedy będą nie wiadomo, bo to zależy od pogody i dostępu do lotniska.
      Syn zwrócił mi także uwagę, że przeostrzam. Gdy dwóch mówi to samo to muszę coś z tym zrobić, ale jeszcze nie wiem, czy to za silny filtr ostrzący, czy zbyt silnie użyty filtr struktury, czy jedno z drugim, czy jeszcze sprawa trzecia: mój wzrok. Byłem już u okulisty i mam receptę na nowe okulary, a jak je będę miał na nosie to dokładnie zobaczę
      Pozdrawiam z

  3. Życzę dalszego odwykania, bo rzeczywiście ciągnąłeś bez umiaru ;-). Ale skoro to było tylko, aby osiągnąć mistrzostwo (co Ci się udało), to OK. Co do ekspozycji, nie zdarzyło mi się jeszcze nie móc wyciągnąć szczegółów w cieniach, choć nie zawsze efekt był najpiękniejszy (szumy, stroma gradacja), natomiast gdy się zdarzy blooming, to i zmiłuj się, Panie Jezu, nie pomoże. Reszta to już sprawa gustu – jeden woli jaśniejszą i pastelową tonację zdjęć, drugi bardziej mroczną atmosferę i barwy nasycone. Dobrze, jeśli fotograf zna konsekwencje takiego czy innego postępowania 🙂
    P.S. Co się tyczy brudnej matrycy, hardware/software aparatu nie bardzo daje sobie z tym radę, przynajmniej w moim Nikonie, ale i w Twoim Canonie, jak widzę, również. Swoją matrycę (tj. filtr dolnoprzepustowy IR) czyszczę sam, zainwestowałem w tym celu w przenajróżniejsze narzędzia – ale staram się to robić jak najrzadziej i mimo pewnej posiadanej już wprawy zawsze mi się przy tym ręce trzęsą. Nie wiem, jak w Warszawie, ale w Gdańsku taka operacja kosztuje ok. 50 zł, a gdzieś tam (zapomniałem, gdzie) robią to za darmo. Ma to tę zaletę, że omija człowieka stres, bo jak coś pójdzie nie tak, to oni mają problem…

    • aamroczek pisze:

      Odwykuję, odwykuję… Co do miejsc ciemnych, które są coś warte, bo przecież nie wszystkie, to HDR bez dyskusji. Co do blomingu, czyli tych rozświetleń, to wiele zależy od oprogramowania. Oloneo PhotoEngine (przynajmniej w tej wersji jaką posiadam) robi to dość często z zaskakującą przyjemnością, jakby innej nie znał. Ale polski SNS-HDR prof. jest pod tym względem bardzo dobry i mogę go Ci polecić bez obaw, że będziesz narzekał. A co się tyczy drobnych pyłków na matrycy, to nie miałem ich wiele i bym się nimi nie przejmował, bo łatwo usunąć, ale pojawiła się jakaś smużka, więc aby się nie denerwować dałem korpus do czyszczenia. Dałem wczoraj odebrałem dziś, Ok, jednak Warszawa to nie Gdańsk i zapłaciłem 123 polskie złote. To nie wszystko. Miałem na liczniku 24941 ruchów migawki (dużo głównie przez te HDR-y), a odebrałem z 29922 – czyszczenie nabiło mi na licznik 4981 „zdjęć”. Tego to bym się nie spodziewał.

  4. Aha – ostrzenie; ja stosuję filtr Photoshopa Smart Sharpen 50%, na ogół 1 px, w rzadkich wypadkach więcej pikseli. Jeśli efekt jest niewystarczający, zawsze można powtórzyć. Jak we wszystkich operacjach pod PhSh, lepiej parę razy niż od razu za grubo. A w ogóle najważniejsze, by wyglądało naturalnie, choć cała masa osób (coraz więcej) z takim poglądem się nie zgodzi.

Możliwość komentowania jest wyłączona.