Kupiłem praktisixa…

1240 pix--order001

i zrobiłem sobie autoportret na Placu Politechniki. Koło gruzów budynków rozwalonych podczas Powstania Warszawskiego a potem tych, które się ostały całe, wypalonych przez Niemców po Powstaniu, leżała błyszcząca kupa smoły, więc sfotografowałem swoje odbicie – ponad 50 lat temu. Tyle lat temu. Chudy jakiś taki byłem…

Fotografowałem tym praktisixem przez wiele lat i ani razu się nie zepsuł choć inni narzekali, że ciągle im napęd nawala.  Kwestia szczęścia czy co? Szczęścia to mi nie brakuje, najlepszy dowód, że jeszcze żyję i się ruszam. Ostatnio z Leszkiem Pękalskim, autorem najlepszego podręcznika fotografii jaki znam: „Kalejdoskop fotografii. Między techniką w sztuką”, chodziliśmy przez parę godzin po Cmentarzu Powązkowskim, a potem po Wojskowym i wyszliśmy żywi, choć zmęczeni… Byle tak dalej…

Advertisements

Informacje o aamroczek

Fotografik, członek ZPAF, autor 10 książek w tym 3 albumów fotograficznych. Wydał 4 książki dla fotografujących sprzedane o łącznym nakładzie ponad 90000 egzemplarzy: "O fotografowaniu", "Książka o fotografowaniu", "Książka o fotografowaniu dzieci" oraz "Zdjęcia cyfrowe w oświetleniu zastanym. Fascynująca historia od Available light do HDR".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fotografie, Rozmaitości, Sprzęt i technika i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Kupiłem praktisixa…

  1. Chudy jesteś znowu – na mój gust mógłbyś nawet trochę przytyć, choćby po to, by za bardzo nie odbijać ode mnie, gdy chodzimy razem… ;-). Praktisixa (Pentacona-Sixa ) nie wspominam najlepiej – potrafiła mu np. zamarznąć migawka, nawet na minimalnym mrozie; dawno temu przez to właśnie zmarnowałem dobre (przynajmniej tak mi się wtedy wydawało) zdjęcie na stoku Kasprowego. Może kiedyś o tym opowiem. Jeden z moich kolegów mawiał, że Pentacon-Six to kiepski aparat amatorski, a Kiev 88 to kiepski aparat profesjonalny. Był okres, że miałem cztery Kievy (kupowało się je za grosze w „sklepiku” ZPAF) – a dlatego cztery, że dawało to większą szansę, iż któryś będzie działał. I tak często po wywołaniu filmów miałem nieprzepartą ochotę zrzucić tego grata ze swojego szóstego piętra… Hej, beli cosy!…
    A spacer po Powązkach był fajny i chyba dość owocny, gdy chodzi o rezultaty fotograficzne. Rzeczywiście, jak na dwóch starszych panów, natuptaliśmy się trochę i wyszliśmy nieco sfatygowani, ale warto było. Jak kiedyś powiedział Elliott Erwitt, „nic się nie zdarza, kiedy siedzisz w domu” (nothing happens when you sit at home) – każdy ambitny fotograf powinien sobie tę maksymę powiesić nad łóżkiem.

    • aamroczek pisze:

      Miałem aparat pn. Praktisix – potem to samo nazywało się Pentaconsix. Kieva 88 oglądałem, ale nie wzbudził mojego entuzjazmu. Odgrubiłem się o 15 kg i teraz razem ze sprzętem w plecaku ważę tyle ile przedtem bez aparatu – i to było celem całej operacji odgrubiania, nie odchudzania.

  2. Jacek Żółtowski pisze:

    czytam z przyjemnością

  3. Mój Pentaconsix dalej jest w akcji:-) ale już ze trzy razy serwisowany był z powodu nakładania klatek. Zdarza mu się to ~ raz na dwa lata.

    • aamroczek pisze:

      Witam i cieszę się z kontaktu. Wysłałem nie tak dawno e-mail z życzeniami i wrócił. Więc choć po terminie to jeszcze raz wszystkiego najlepszego. A na to nakładanie klatek wielu narzekało, ale mnie ta nieprzyjemność ominęła. Mój Praktisix chodził dobrze. Potem kupiłem aparat małoobrazkowy. Potem 6×7 cm, potem wielkoformatowy… Pozdrawiam.

      • A ja w tym roku zapomniałem o życzeniach, ble bardzo brzydko z mojej strony…. Cieszę się jednak panie Andrzeju że zdrowie dopisuje i nawet kuracje odgrubiające są w toku:-)
        Tak jak pan Jacek napisał przyjemnie się czyta a jeszcze milej słucha. Ostatnio opowiadał mi znajomy o czasach gdy retuszowało się ołówkiem bezpośrednio na błonach. Ponieważ opanował retusz i robił to szybciej niż inni otrzymywał spore ilości zleceń. Często musiał zabierać do zakładu fotograficznego córeczkę to „zleceniodawcy” bawili dziecko a on siedział przy podświetlarce i retuszował chrzciny i inne wesela.

Możliwość komentowania jest wyłączona.