W nawiązaniu do komentarza do „Martwej natury w świetle jednej świecy”.

Na komentarz powinienem odpowiedzieć pod nim, ale skorzystałem z okazji i postanowiłem przenieść całą sprawę w to miejsce, bo uważam, że wymaga wyjaśnienia.  Pani Marcelina, pisząc o mojej książce „Zdjęcia cyfrowe w oświetleniu zastanym. Fascynująca historia od Available Light do HDR” powtórzyła znany mi z recenzji zarzut, taki mianowicie, że „Postawiona jest w niej jednak teza ryzykowna i kontrowersyjna, że bez lampy naprawdę można się obejść w bardzo wielu (wszystkich?) sytuacjach, z którą wielu miłośników flesza zwyczajnie się nie zgodzi…”

Zgadzam się w pełni z tą częścią wypowiedzi, która dotyczy miłośników flesza – miłośnik flesza nie ma prawa się zgodzić. Nie uważam jednak abym stawiał w tej książce jakież ryzykowne tezy, więcej: potwierdzam tu po raz kolejny swoje przekonanie, wynikające także z doświadczenia fotografa, ale nie tylko, że w bardzo wielu sytuacjach (oczywiście, że nie we wszystkich), jednak w sytuacjach należących do grupy najtrudniejszych, bez flesza (czytaj: bez dodatkowego oświetlenia) można się nie tylko obyć, ale zrobić łatwiej, a także lepszą fotografię.

Ale zanim napiszę o tym, jakie mogą być skutki nieznajomości technologii  HDR, chcę wyrazić tu swój zachwyt nad sposobem użycia… światła błyskowego, tak, tak, światła flesza, który to sposób prezentowany był – niestety krótko – na witrynie PhaseOne, pod takim adresem: http://www.phaseone.com/en/Digital-Backs/IQ180/IQ180-In-Action.aspx?openpopup=yes&url=http://www.youtube.com/watch?v=aQlynJd0sH8&utm_source=Apsis&utm_medium=Software_eblast&utm_content=Volvo_video&utm_campaign=w2_Volvo_truck

Pokazano tam jakim sprytnym sposobem, średnioformatowym aparatem PhaseOne z 80 MP przetwornikiem, pewien Szwed zrobił reklamową fotografię ciężarówki firmy Volvo. Nie zapisałem niestety nazwiska fotografa, bo myślałem, że pokaz będzie zawsze dostępny, był bowiem fascynujący, pouczający, wręcz instruktażowy.

Otóż ów Szwed ustawił aparat PhaseOne na statywie w takiej odległości od ciężarówki, aby ją ująć w całości bez deformacji obiektywem szerokokątnym. Ciężarówka została dokładnie umyta i starannie wytarta do sucha, asfalt pod ciężarówką zmoczono wodą i rozpoczęło się  fotografowanie w świetle błyskowym za pomocą… jednego, jedynego flesza, oczywiście studyjnego.

Tym jednym fleszem oświetlane były z różnej odległości i pod różnym kątem rozmaite miejsca ciężarówki, kilka razy kabina, każde koło osobno, felgi nawet po parę razy to z jednej, to z nieco innej strony aby powstały interesujące refleksy. Flesz został także wstawiony do kabiny kierowcy i też nie jeden raz błysnął. Na koniec zrobione zostało zdjęcie sylwetki ciężarówki wieczorem, na tle zabudowań i atrakcyjnie zabarwionego nieba z chmurami  – jedyne bez użycia flesza. A potem…

Potem, z 29 tak zrobionych zdjęć, w programie graficznym zmontowana została jedna, wspaniała fotografia reklamowa ciężarówki Volvo.

Kiedy więc myślę o tym sposobie użycia flesza, jaki zastosował ówże Szwed i porównuję go ze sposobami opisanymi w książce Joe McNally´ego, to Szwed mi imponuje, a nie Amerykanin ze swoimi wieloma a nawet kilkudziesięcioma fleszami, choć jest mistrzem nad fleszowymi mistrzami.

A teraz, czy można byłoby zrobić lepsze zdjęcie reklamowe ciężarówki Volvo bez flesza? Myślę, że nie, przede wszystkim z tego względu, że zdjęcia reklamowe takich wyrobów jak samochody muszą spełniać oczekiwania zleceniodawców, a te są ugruntowane. Jednak zainteresowania fotografów nie ograniczają się przecież do zdjęć reklamowych. Fotografowane są na przykład rozmaite wnętrza obiektów zabytkowych, nowoczesnych, sakralnych, muzealnych, różnych.

Tak się złożyło, że w przeddzień Święta Niepodległości, przechodziłem Alejami Ujazdowskimi obok Parku Łazienkowskiego na którego ogrodzeniu wywieszone zostały duże fotografie czterech rezydencji królewskich: Wawelu, Zamku królewskiego w Warszawie, Pałacu w Wilanowie i Pałacu na Wodzie z tychże Łazienek Królewskich. Fotografie duże, tak na około szerokie na półtora metra albo i większe, zrobione dużym nakładem pracy i kosztów, i co? No właśnie…

Nie będę wymieniał nazwisk Autorów, bo nie chcę robić komukolwiek przykrości, ale kurcze blade jak się robi fotografie na taką ważną wystawę, to nie może na niej zamiast okna być duża biała dziura. Jeśli na oknach były firanki, to na fotografii powinny być także. A widok na oknem to co?, zakazany?  Wnętrze nie może zostać przez silne rozproszone doświetlenie pozbawione naturalnego światłocienia, bo staje się płaskie, jakby narysowane, pozbawione właściwej mu atmosfery.

40 lat temu były w albumach fotograficznych jeszcze gorsze fotografie, ale teraz nie wolno już tak fotografować, ludzie, tak się nie godzi.  Po jakiego diabła używać fleszy i rozświetlać wnętrza, kiedy bez tego dodatkowego i kosztownego sprzętu można zrobić lepsze, ZNACZNIE LEPSZE fotografie nawet w słoneczny dzień, kiedy kontrasty między tym co wewnątrz a tym co za oknem są ogromne – pod warunkiem jednak, że zastosuje się w sposób właściwy technologię HDR i użyje dobrego, a nie tylko najlepiej reklamowanego programu do obróbki zdjęć.

Nie będę tu więcej na ten temat pisał, napisałem książkę, to wystarczy. Kto chciał, to ją ma i swoje już wie, kto nie ma, może sobie kupić i będzie wiedział, kto nie chce, niech nie kupuje, nie musi, ale jeżeli ktoś chce dobrze fotografować, niechże się od czasu do czasu czegoś nowego nauczy, niech się dokształci.

HDR nie jest metodą na wszystkie możliwe sytuacje, bo takiej metody nie ma i nigdy nie będzie, technologia HDR pozwala jednak pokonać łatwo barierę niemożliwości w bardzo wielu sytuacjach. Nie ma w tym niczego kontrowersyjnego, które to określenie, w nowoczesnej nowomowie zastąpiło jednoznaczny zarzut błędu lub zwyczajnej głupoty.

Mam nadzieję, że Pani Marcelina nie poczuje się dotknięta, że wykorzystałem jej komentarz, aby to wszystko napisać. A napisałem, bo ciągle mi ktoś mówi: – Ale flesz… – Ale bez flesza, to przecież…

Ps.

Dostałem od syna, Kajetana, wpis do komentarza z linkiem do zdjęcia ciężarówki Volvo: http://bitly.com/RwJ2Vo. Fotografię wykonał  Tim Bjorn, a tu jest link do filmu na YouTube: http://www.youtube.com/watch?v=aQlynJd0sH8.

Warto popatrzeć i skonfrontować inteligentny sposób zastosowany przez Tima Bjorna, z siłową metodą fotografowania Joe McNally´ego przy użyciu wielu fleszy.

Reklamy

Informacje o aamroczek

Fotografik, członek ZPAF, autor 10 książek w tym 3 albumów fotograficznych. Wydał 4 książki dla fotografujących sprzedane o łącznym nakładzie ponad 90000 egzemplarzy: "O fotografowaniu", "Książka o fotografowaniu", "Książka o fotografowaniu dzieci" oraz "Zdjęcia cyfrowe w oświetleniu zastanym. Fascynująca historia od Available light do HDR".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fotografie, Rozmaitości, Sprzęt i technika i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „W nawiązaniu do komentarza do „Martwej natury w świetle jednej świecy”.

  1. Link do zdjęcia o którym mowa we wpisie jest tu: http://bitly.com/RwJ2Vo wykonał je Tim Bjorn a tu jest link do filmu na YouTube: http://www.youtube.com/watch?v=aQlynJd0sH8

  2. afrykaniec pisze:

    Nie czuję się dotknięta, ale chyba niezrozumiana. Słowo „kontrowersyjny”, którego, jak się okazało, niefortunnie użyłam miało znaczenie słownikowe czyli „sporny” , „dyskusyjny” a nie „jednoznaczny zarzut błędu lub zwyczajnej głupoty”.
    Dlaczego sporny i dyskusyjny? Bo niejednokrotnie dyskutowaliśmy o kwestii konieczności użycia lampy w różnych sytuacjach ze znajomymi amatorami fotografii i, jak zapewne sam się Pan o tym przekonał rozmawiając ze swoimi kolegami, w świadomości niektórych konieczność użycia lampy błyskowej (np. w pomieszczeniu) jest nie do zastąpienia. Czy to wynika z niewiedzy, czy braku pomysłów, czy też ze zwykłego twardogłowia, a może po prostu z przyzwyczajenia, nie jest interesujące, ale jeżeli ktoś ma swoje ugruntowane poglądy, to często odmiennych nie uzna i już. Dlatego niektóre stwierdzenia bywają kontrowersyjne, bo wywołują żywą dyskusję. To chyba dobrze?
    Nie jestem na bieżąco, jeżeli chodzi o nowomowę, ale jeżeli znaczenie słów tak paskudnie się zmienia, to muszę bardziej uważać na to, co mówię i piszę.

    Pozdrawiam serdecznie,

    Marcelina

    • aamroczek pisze:

      Myślę, że to się bierze z tego, że nie śledzą, a jeżeli śledzą to nie korzystają ze zmian w technice i technologii fotograficznej. Aparaty mają coraz szerszy zakres czułości ISO i coraz wyższa użyteczna czułość aparatu umożliwia fotografowanie w coraz słabszym oświetleniu, a technologia HDR pozwala poradzić sobie z nadmiernymi kontrastami bez doświetlania fleszem lub lampami, lub bez używania filtrów połówkowych.
      A co do słów, to język polski szybko ubożeje, mamy też nowoczesną nowomowę i co gorsze, zamienianie znaczeń słów. Nie używa się już prawie słowo „dyskusja”, zamiast tego mówi się „kłótnia”, wszyscy się w sejmie „kłócą” bo są rozmaite żpartie, które mają różne zdanie na ten sam temat. Horrendum. Ci co mają inne zdanie „dzielą społeczeństwo”. Ma być bez podziałów? Mabyć demokracja ale jak Front Jedności Narodu w czasach PRL z jednym mądrym? Ale to osobny temat – nie fotograficzny.
      Pozdrawiam, z odległej Ojczyzny
      Andrzej

Możliwość komentowania jest wyłączona.