Jerzyk, lepszy, ale…

Fotografowanie śmigających po niebie jerzyków z okna mieszkania na drugim piętrze było zajęciem w dużej mierze bezsensownym tym bardziej, że widziałem tylko małą przestrzeń nieba. Z dwóch stron niebo ograniczone było pięciopiętrowymi budynkami, z trzeciej wysokimi topolami i tylko jerzyki nadlatujące z jednej strony można było złapać w celownik nim zniknęły z pola widzenia. Wybrałem się więc na platformę widokową na wieży przy kościele św. Anny na Starym Mieście, w Warszawie oczywiście, bo wydawało mi się, że to miejsce będzie znakomite.

Byłoby, gdyby jerzyki chciały latać nieco ponad wysokość platformy, a one tylko od czasu do czasu zapuszczały się w ten rejon, za to buszowały na dole przy budynkach, gdzie miały gniazda. Z chodnika miałem do nich bliżej i choć ograniczenie stanowiła tylko jedna ściana budynku, to nie było lepiej, bo paskudy latały nie tylko bardzo szybko, ale też błyskawicznie zmieniały kierunek. Coś jednak mi się udało i kilka zdjęć mam trochę lepszych od poprzednich.

Do tego zdjęcia inaczej niż poprzednio ustawiłem aparat. Uważałem, że przy dość dużej odległości fotografowania: 20 – 25 m, jerzyk powinien zmieścić się w głębi ostrości przy całkowicie otwartej przysłonie obiektywu, czyli f/5.6, przy ustawieniu ogniskowej na 400 mm. Przy takiej odległości, ogniskowej i przysłonie głębia ostrości mieści się w granicach od nieco ponad 60 cm do 100 cm, a rozpiętość skrzydeł jerzyka wynosi około 40 – 41 cm.

W trybie ustawień własnych włączyłem funkcję: Bezpieczny przesuw ekspozycji, wybrałem „Włącz (czułość ISO)” i ustawiłem w aparacie czułość ISO 200, a kompensację ekspozycji na +2/3 ponieważ jerzyki są ciemnobrązowe i fotografowane od dołu, bez kompensacji, byłyby mocno niedoświetlone. Przy fotografowaniu aparat podniósł czułość ISO do minimalnej niezbędnej do dobrego naświetlenie (czas migawki został zadany, a otworzyć przysłony obiektywu nie mógł skoro była całkowicie otwarta).

Gdyby, o czym już dawniej pisałem, można było ustawić w trybie M zarówno migawkę jak i dowolną przysłonę, można byłoby uzyskać lepszą ostrość obrazu na przykład przy przysłonie f/8, ale takiej możliwości Canon EOS 1D Mark IV fotografującemu nie daje, niestety. W kolejnej serii zdjęć ustawiłem czułość ISO wysoko i aparat ustawiał przysłonę obiektywu od f/8.0 do f/10 w zależności od kierunku fotografowania i jasności tła, czyli nieba – zdjęcia są nieco ostrzejsze.

Ostatecznie mam takie zdjęcie i z niego muszę się, póki co, cieszyć, ale mam nadzieję, że uda mi się zrobić lepsze. Postanowiłem jeszcze trochę pożyć, może też mi się to uda…

*

Aparat: Canon EOS 1D Mark IV. Obiektyw: Canon EF 100—400 mm f/4.5—5.6 L IS USM. Data i czas: 2012-07-23 > 10:35:17. Ustawiona ogniskowa obiektywu 400 mm. Ekwiwalent ogniskowej: 520 mm. Filtr UV. Czułość aparatu ustawiona ISO 200, wykonana ISO 640.  Pomiar ekspozycji: wielosegmentowy. Program AE. Priorytet migawki (Tv): 1/4000 s, przysłona obiektywu f/5,6.  Kompensacja ekspozycji: +2/3 EV. Zdjęcia seryjne: 10/s. Format zapisu: RAW. Przestrzeń koloru: Adobe RGB. Oprogramowanie: PhotoShop CS5 PL.

Reklamy

Informacje o aamroczek

Fotografik, członek ZPAF, autor 10 książek w tym 3 albumów fotograficznych. Wydał 4 książki dla fotografujących sprzedane o łącznym nakładzie ponad 90000 egzemplarzy: "O fotografowaniu", "Książka o fotografowaniu", "Książka o fotografowaniu dzieci" oraz "Zdjęcia cyfrowe w oświetleniu zastanym. Fascynująca historia od Available light do HDR".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fotografie, Rozmaitości, Sprzęt i technika i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.