Freeman o fotografii z podwójnym ISO

Czytanie książki „Zdjęcia nocne i przy słabym oświetleniu w fotografii cyfrowej” Michaela Freemana odłożyłem na później, gdy będę miał więcej wolnego czasu. No i gdy taki czas przyszedł, zabrałem się do czytania. Trwało to krócej niż przewidywałem, pewnie dlatego, że w połowie ubiegłego roku przeczytałem wszystko co mogło mnie interesować w „Mistrzowskiej edycji zdjęć. Adobe Photoshop CS5/CS5 PL dla fotografów” Martina Eveninga. Wydawca, HELION, informuje na okładce tego dzieła, że zawiera „Wszystko, co musisz wiedzieć o programie Photoshop CS5” — moim zdaniem zawiera więcej niż potrzeba, w rezultacie książka ma aż 751 stron, a z drugiej strony jest w niej za mało. Za mało jest w niej fotografii o takich rozmiarach, aby można było zobaczyć zmiany o jakich Autor pisze, a nie tylko dawać wiarę na słowo.

Kto nie przyswajał sobie Eveninga, ten u Freemana znajdzie coś dla siebie i sporo fotografii wartych dłuższego oglądania, ale także sporo kolorowej watoliny, rozdziałów o sprawach elementarnych, znanych każdemu, kto przeczytał wcześniej jakąś książkę poświęconą fotografowaniu. Ja znalazłem jednak coś, co mnie zelektryzowało, rozdział pt. „Mieszanie zdjęć robionych przy różnej czułości”.

— No to się wygłupiłem — pomyślałem — tym co pisałem o fotografowaniu z ruchomym ISO, Ameryka została już odkryta, wszystko jest już Freemana, napisał o tym cztery lata wcześniej. Okazało się, że Freeman przedstawia jednak coś innego, mianowicie „Specjalną technikę łączenia ruchu zarejestrowanego przy wysokiej czułości z obrazem czystego, niezaszumionego tła”.

Było tak, jak opisał to Freeman, że w pobliżu świątyni Meiji Jingũ w Tokio jest ściana zbudowana z baryłek sake i Freeman zrobił zdjęcie zgarbionej staruszki przechodzącej ulicą obok tej ściany. Ponieważ oświetlenie było słabe, a nie miał ze sobą statywu, zrobił zdjęcie z czułością ISO 3200. Potem poszedł do hotelu, wrócił z statywem i zrobił drugie zdjęcie, w takim samym ujęciu, ale wyłącznie samej ściany i z niską czułością ISO, następnie połączył oba zdjęcia w warstwach photoshopa. Uzyskał w ten sposób fotografię najdrobniejszymi szczegółami tła a na tym tle „odszumioną” staruszkę. Całą tą operację Freeman skomentował tak, że gdyby zrobił od razu zdjęcie ze statywu, nie różniłoby się od innych w książce, w których zastosowano łączenie ze sobą kilku ekspozycji tej samej sceny. Tak więc Freeman w swojej specjalnej technice łączenia ruchu zarejestrowanego przy wysokiej czułości, z obrazem czystego, niezaszumionego tła, proponuje coś zupełnie innego niż ja.

O HDR Freeman także pisze, ale trzyma się konsekwentnie znanej powszechnie zasady: przysłona obiektywu jest wielkością stałą, zmienną jest wyłącznie szybkość migawki, a ja proponuję raz tak, raz inaczej, albo całkiem dziwacznie zmieniając czułość ISO przy każdym zdjęciu w zależności od tematu, sytuacji i oświetlenia.

Mój aparat, moje fotografie, mogę robić je tak, jak mi się podoba, co i Wam polecam.

Informacje o aamroczek

Fotografik, członek ZPAF, autor 10 książek w tym 3 albumów fotograficznych. Wydał 4 książki dla fotografujących sprzedane o łącznym nakładzie ponad 90000 egzemplarzy: "O fotografowaniu", "Książka o fotografowaniu", "Książka o fotografowaniu dzieci" oraz "Zdjęcia cyfrowe w oświetleniu zastanym. Fascynująca historia od Available light do HDR".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fotografie, Rozmaitości, Sprzęt i technika i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.