Co ma wspólnego HDR z katastrofą w Smoleńsku?

Oglądałem wczoraj wieczorem na kanale NG Chanels program o katastrofie w Cavalese, we Włoszech, w Dolomitach, gdzie w lutym 1998 roku amerykański samolot wojskowy Prowler zerwał linę kolejki i wagonik z kilkunastoma narciarzami spadł z wysokości około 100 metrów. W katastrofie zginęło 20 osób, w tym dwoje Polaków.
Sprawy była znana i szeroko komentowana, mnie ten program zainteresował z powodów oczywistych, to znaczy z pewnego podobieństwa do katastrofy w Smoleńsku. Chciałem się po prostu dowiedzieć czy samolot (North Grumman EA-6B Prowler używany przez piechotę morską USA do walki elektronicznej) stracił skrzydło obcięte jak szablą przez stalową linę, czy skrzydło zostało urwane, czy rozbił się?
W momencie uderzenie w linę górskiej kolejki samolot miał prędkość 870 km/godz. To była prędkość prawie 4 razy większa niż prędkość Tu-154 w momencie uderzenia w brzozę, a więc energia zderzenia była wielokrotnie razy większa. Na dodatek uderzenie w stalową, splataną z wielu drutów linę o średnicy kilku centymetrów, kumulowało tą gigantyczną energię na bardzo małej powierzchni skrzydła a skutek tego był taki, że, jak powiedział jeden z pilotów, lina cięła skrzydło jak piła tarczowa.
Przecięła ¼ szerokości skrzydła.
Mimo tak dużego uszkodzenia, skrzydło nie urwało się. W programie nie pokazano uszkodzenia, trudno, można się jednak domyślać, że przecięcie sięgnęło dźwigara skrzydłowego i go uszkodziło, ale nie obcięło.
Na skutek tego uszkodzenia samolot tracił paliwo ponieważ zbiorniki są w skrzydłach. Uszkodzona została także hydrauliczna instalacja wspomagania i pilot musiał się mocować ze sterami, ale samolot doleciał do lotniska, podwozie otworzył i wylądował.
Jeden z moich kolegów, który w tym samym czasie co ja studiował na Wydziale Lotniczym Politechniki Warszawskiej, przyjął do wiadomości, że uderzenie skrzydłem w brzozę zakończyło się jego urwaniem, no a potem wykonał pół beczki i uderzył w ziemię. Ja nie mam zwyczaju powtarzania tego, co mi do powtarzania jest podawane i gdy mnie coś naprawdę interesuje, zadaję sobie pytanie: – o co tak naprawdę chodzi?
W sprawach fotograficznych także sobie zadaję takie pytania i od czasu do czasu dochodzę do wniosku, że chodzi o coś innego niż zostało podane do wiadomości i akceptowane. A gdy uda mi się odpowiedzieć na to – o co tak naprawdę chodzi?, to rozwiązanie nasuwa się łatwiej. Jeżeli chodzi o technologię wysokich rozdzielczości tonalnych HDR, o której napisałem całą książkę, a tu także będę o niej jeszcze pisał, to także zadałem sobie pytanie: – o co chodzi?, i okazało się, że chodzi o coś innego, a jak to się okazało, to coś wymyśliłem, nic nadzwyczajnego, ale to może być użyteczne i to coś niedługo tu opiszę.
A wracając do katastrofy, to wreszcie zobaczyłem fotografię brzozy, a nie tylko migawkę brzozy na jakimś filmie zrobionym komórką, na którym nie wiele widać. No i z tej fotografii można obliczyć wysokość na jakiej brzoza ma złamanie, to znaczy na jakiej skrzydło samolotu było w tym momencie lotu. Z tego by wynikało, że samolot prawie jeździł kołami po ziemi, a może nawet się od niej odbił. Takie coś, ciekawe, nie?
Co ma wspólnego HDR z katastrofą w Smoleńsku?
Nic.
Nic oprócz możliwości stawiania pytań.

Informacje o aamroczek

Fotografik, członek ZPAF, autor 12 książek w tym 3 albumów fotograficznych. Wydał 4 książki dla fotografujących sprzedane o łącznym nakładzie ponad 90000 egzemplarzy: "O fotografowaniu", "Książka o fotografowaniu", "Książka o fotografowaniu dzieci" oraz "Zdjęcia cyfrowe w oświetleniu zastanym. Fascynująca historia od Available light do HDR".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Rozmaitości i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.