Zachęcam do HDR

Czy technologia HDRI zawładnie wyobraźnią fotografujących?

Tego nie wiem.

Mnie uwiodła, skutecznie.

Uważam, że HDR pozwala rozwiązać problemy techniczne dotychczas bardzo trudne do pokonania lub wręcz niemożliwe do rozwiązania.

Uważam także, że HDR otwiera już teraz przed fotografującymi nowe, nieznane dotychczas możliwości, a w przyszłości zostaną one zapewne poszerzone i pozwolą znacznie lepiej korzystać z techniki cyfrowego obrazowania.

Tak uważam i dałem temu wyraz w ostatniej swojej książce: „Zdjęcia cyfrowe w oświetleniu zastanym. Fascynująca historia od Available light do HDR”. Tytuł długi, mówią mi, że niezgrabny, ale zapowiada dokładnie to, co czytelnik znajdzie między okładkami na 357 stronach. Nikt mi chyba nie zarzuci, że tytuł zapowiada coś, czego w książce nie ma, choć może być oczywiście zawiedziony, jak na przykład pan redaktor Piotr Dębek. Dziękuję recenzentowi miesięcznika „Digital Photo Video” za trud napisania obszernej recenzji, bo większość opublikowanych opinii ograniczała się do przepisania tekstu reklamowego z ostatniej strony okładki, nie mogę nie wyrazić zdziwienia, dlaczego potraktował moją książkę jako polemikę z Mc Nally´m, nadając swojej recenzji tytuł: „Anty-McNally”.

Nie pisałem książki przeciw, tylko o czymś, o fotografowaniu w oświetleniu zastanym, o fotografowaniu bez ingerencji w to oświetlenie, oraz o HDR. I o fotografowaniu z wykorzystaniem technologii HDR będę teraz pisał na tym blogu. Jedni być może wzruszą ramionami na tą moją agitację, ale mam nadzieję że znajdą się także tacy, którzy spróbują HDR-ów żeby samemu się przekonać, czy warto w to wchodzić, czy nie warto.

Proszę przyjrzeć się zdjęciu nr 1. Nie jest ambitne, ale kłopotliwe, bo silne oświetlenie z lewej strony zdemolowało szczegóły na plecach postaci ubranej w białą bluzkę.

Canon EOS 7D, z pomiarem ekspozycji ustawionym na wielosegmentowy, nie naświetlił poprawnie, choć wprowadziłem korektę ekspozycji na niedoświetlenie. Widać za małą, ale gdybym dał większą, praca strona byłaby mocno niedoświetlona. Histogram pokazał błąd – zdjęcie nr 2.

Gdybym miał przy sobie neutralnie szary filtr połówkowy, jego ciemną stroną przyciąłbym nadmiar światła z lewej strony i pozbyłbym się kłopotu. Ale nie zabrałem ze sobą żadnego filtra, musiałem się natomiast spieszyć, żeby zrobić kolejne zdjęcie nim konstruktorzy skończą rozmowę w tym miejscu.

Miałem ze sobą flesz więc założyłem go na aparat, skierowałem głowicę do góry i do tyłu żeby dodatkowe oświetlenie było rozproszone i po koniecznym skróceniu czasu otwarcia migawki zrobiłem drugie zdjęcie. Jest jeszcze gorsze. Gorsze, bo za fotografowanymi postaciami powstały cienie, widoczny błąd – zdjęcie nr 3.

Gdybym mógł zrobić więcej zdjęć, miałbym szanse manipulując głowicą flesza tak skierować światło rozpraszające, aby ukryć te cienie za postaciami rozmawiających, ale konstruktorzy skończyli rozmowę i się rozeszli. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego jak zająć się pierwszym zdjęciem, aby mieć fotografię nadającą się do oglądania. Pamiątkowa czy nie, fotografia nie może mieć tak widocznej wady.

Na doprowadzenie silnie prześwietlonego miejsca do takiego stanu, aby nie było białym plackiem, straciłem sporo czasu, mógłbym tego uniknąć gdybym zastosował… technikę HDR w taki sposób jak zrobiłem zdjęcie 4, widok z mojego okna na podwórko. Było już naprawdę ciemno, bo fotografowałem późnym wieczorem i kontrasty niebotyczne. Zdjęcie jako zdjęcie nie jest oczywiście interesujące, daję je tu natomiast jako przykład możliwości pewnego sposobu fotografowania, bo pokazuje, że w nawet w tak słabym oświetleniu statyw nie zawsze jest absolutnie konieczny.

Obie fotografie zrobiłem jednak w sposób inny niż powszechnie zalecany przy robieniu zdjęć do HDR, a naprowadziły mnie na niego moje błędy popełnione przy robieniu fotografii Nr 7.1 i 11.3, do których przyznałem się w książce, oraz sposób jaki wykoncypowałem aby uporać się ze zdjęciem 5,w świetle jednej świecy, który tam także dokładnie opisałem.

Tym, którzy lubią samodzielnie rozwiązywać problemy, polecam uważną lekturę rozdziału 22. Inni muszą się uzbroić w cierpliwość.

Cdn.

Advertisements

Informacje o aamroczek

Fotografik, członek ZPAF, autor 10 książek w tym 3 albumów fotograficznych. Wydał 4 książki dla fotografujących sprzedane o łącznym nakładzie ponad 90000 egzemplarzy: "O fotografowaniu", "Książka o fotografowaniu", "Książka o fotografowaniu dzieci" oraz "Zdjęcia cyfrowe w oświetleniu zastanym. Fascynująca historia od Available light do HDR".
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fotografie, Rozmaitości, Sprzęt i technika i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Zachęcam do HDR

  1. afrykaniec pisze:

    Na recenzję pana Dębka natknęłam się jeszcze zanim zajrzałam do Pana książki. Książkę mam już za sobą. Jest świetna! Wydaje mi się, że w recenzji jest kilka uwag nie do końca zgodnych z zawartością książki, ale to innym razem…

    Jeżeli chodzi o technikę HDR absolutnie zgadzam się Panem, że jest odpowiedzią na problem fotografowania scen trudnych technicznie (o wysokim kontraście). Przeszłam już parę etapów, poczynając od przegięcia efektów i szalonych grafik, poprzez bolące zęby, aż do zdjęć wyglądających naturalnie. Gdy widzę doskonały dzwon histogramu, raduje się dusza! Ten upragniony efekt uzyskuję Photomatixem, którego do tej pory nie przebił żaden inny program. Próbowałam niewielu: Photoshop w ogóle mi nie odpowiada, podobnie jak HDR Efex Pro i Machinery. Z zainteresowaniem czytałam Pańską opinie na temat SNS-HDR Professional. Wciąż szukam oprogramowania idealnego, bo, chociaż Photomatix odpowiada mi pod wieloma względami, to jednak nie potrafi sobie poradzić z szumem w cieniach. Ziarno powstające w procesie mapowania tonów jest nie do zaakceptowania. Mam wrażenie, że Photomatix sam je generuje, jako że zdjęcia składowe mają bardzo niski poziom zaszumienia (RAW przekonwertowany do Tiffa pstryknięty przy ISO 200). Po wywiadzie internetowym wygląda na to, że lekiem na cale zło powinna być konwersja RAWa do Tiffa, ale w moim przypadku obraz nie jest zadowalający. Mam przed oczami Pańską fotografię „Eksperyment na skrzyżowaniu ulic” z książki o oświetleniu zastanym (str. 302) i szumy nocnego nieba są fantastycznie niewielkie! Czy SNS-HDR Professional radzi sobie z tym nieco lepiej, czy to może ja na jakimś etapie coś zaniedbuje? Może próbuję za bardzo te cienie wyciągnąć z cieni? No wkurza mnie ten szum…

    Pozdrawiam serdecznie,

    Marcelina

    • aamroczek pisze:

      Jak napisałem mam cztery programy HDR, używam dwa: SNS-HDR Professional i Oloneo PhotoEngine, ale zdecydowanie najczęściej ten pierwszy. Ma on swoje zalety, jest stale doskonalony, choć mógłby mieć jeszcze to i owo, aby satysfakcja była pełniejsza. Ale ten program tworzy jeden człowiek, sam pan Sebastian Nibisz, a inne programy powstają w zespołach, w zupełnie innych warunkach, więc jestem pełen podziwu dla Autora i chylę głowę.
      Ale mamy porozmawiać o szumach.
      Chciałem tu teraz napisać, że chyba każdy program HDR tworzy fotografie o szumach większych od szumów najbardziej zaszumionego zdjęcia, ale przecież tego nie mierzyłem, więc to tylko takie wrażenie i proszę tego nie traktować poważnie.
      Szumy powstają w aparatach i w nich to wkurzanie bierze swój początek. Jedne aparaty radzą sobie z szumami lepiej, inne gorzej. Proszę popatrzeć na fotografię 10.2 „Co zdjęcie ma, a co na fotografii widać” (strona 143) zrobioną z czułością aparatu ustawioną na ISO 400, potem proszę spojrzeć na stronę następną, na powiększony fragment tego samego zdjęcia. Zostało ono przetworzone przez program HDR (Oloneo PhotoEngine jeszcze w wersji testowej Beta). Nie widać na powiększonych szumów a jest na nim bardzo ciemna ściana zabytkowej studni i szumy mogłyby się tu ujawnić najszybciej.
      Choć ustawiłem swój aparat na zakres czułości od ISO 100 do ISO 12800, tylko w wyjątkowych sytuacjach ustawiam czułość poniżej ISO 400. Zdjęcia do fotografii „Eksperyment na skrzyżowaniu ulic” robiłem z ustawieniem ISO 200 tylko dlatego, żeby obrazy samochodów rozmazywały się na skutek ich ruchu. O ile pamięć mnie nie zwodzi, to najpierw przepuściłem zdjęcia zapisane w RAW przez program HDR, a potem dopiero dokończyłem obróbkę w photoshopie, ale głowy za to teraz nie dam. Gdyby zdjęcia wymagały korekty balansu bieli, wtedy zrobiłbym to najpierw podczas konwersji RAW do TIFF w photoshopie, ale zdjęcia do tej fotografii tego nie potrzebowały. Teraz zmiany balansu bieli można robić w programach HDR, więc mój sposób postępowania jest obecnie taki, że najpierw wykorzystuję RAW do HDR, a gdy szumy są irytujące, wtedy dopiero zabieram się do tego samego po raz drugi, ale najpierw przetwarzam RAW w TIFF a potem tiffy pakuję do programu HDR.
      Jednak nie każdy konwerter daje identyczny TIFF z tego samego zapisu w RAW.
      Canonowski Digital Photo Professional jest dobry do kontroli ustawienia ostrości przez aparat i do spisywania danych technicznych. W zależności od innych jeszcze potrzebnych zmian otwieram RAW bądź w DxO Optics Pro 6, bądź w Camera RAW 6.6 programu Photoshop CS-5. Oba programy pozwalają na redukcję szumów, ale trzeba postępować wyjątkowo ostrożnie, bo obraz rozmywa się i traci ostrość konturów.
      Nie wszystkie zdjęcia składane w HDR mają szumy identyczne. Jeżeli jest taka konieczność redukuję szumy tylko w tym najgorszym, a reszty nie tykam. Zdjęcie najgorsze pod względem szumów także można odszumiać nie za jednym zamachem, ale po rozłożeniu na kanały i redukować szum w tym, w którym jest najbardziej widoczny. To wymaga oczywiście czasu więc można sobie ułatwić życie redukując szumy przy pomocy specjalnego programu. Używam Dfine2.0, który otwiera się w programie photoshopa i pozwala na lokalną redukcję szumów za pomocą pędzla, osobną funkcję ma na redukowanie szumów na skórze, osobną do wygładzania nieba, można także zredukować gorące piksele. Przykładem na to może być zdjęcie 21.1 na str. 336-337 przedstawiające wnętrze kościoła pw. Opatrzności Bożej w Wesołej k/Warszawy. Zdjęcia do fotografii HDR były robione z bardzo niską czułością ISO 100, ale ponieważ fotografowane wnętrze było wyjątkowo słabo oświetlone to czasy ekspozycji były bardzo długie, stąd i szumy duże. Poprawiałem silnie zaszumiony strop, także ławy filtrami Dfine 2.0.
      Nasza nadzieja w tym, że problem z szumami widzą wszyscy i starają się sytuację poprawić. Producenci doskonalą aparaty i szumy trudne do akceptowania przenoszą się z niższych do coraz wyższych czułości ISO. Zdumiały mnie zdjęcia tego samego obiektu zrobione z coraz wyższymi czułościami nowym aparatem kompaktowym Canon G1 X. Zdjęcie zrobione z najwyższą czułością ISO 12800 zobaczyłem lepsze niż oczekiwałem. To prawda, że fotografowany obiekt był dobrze oświetlony, w innym, słabym oświetleniu, zdjęcie zrobione z tak wysoką czułością nie byłoby już takie, a do fotografowania scen słabo oświetlonych potrzeba właśnie wysokich czułości.

      Pozdrawiam

      • afrykaniec pisze:

        Bez programów odszumiających trudno cokolwiek zdziałać w fotografii cyfrowej, zwłaszcza, gdy próbuje się techniki HDR, czy też fotografowania na wyższych czułościach. Czasami, szczególnie w fotografiach reporterskich, ziarno dodaje dramatyzmu i rozsądna jego ilość jest wręcz pożądana. Niemniej jednak tylko konkretny charakter fotografii pozwala zwiększyć tolerancję na szum.
        Przetestowałam Dfine 2.0 tuż po zastosowaniu SNS-HDR Pro z włączoną opcja odszumiania. Zaznaczam, ze użyłam zdjęć RAW z miażdżącą przewagą tonów ciemnych. Wynik był zadziwiająco dobry, ale to raczej zasługa programu pana Nibisza, który rozłożył na łopatki mojego Photomatixa w kwestii oddania rzeczywistych kolorów, ostrości i, przede wszystkim, redukcji szumu. Dfine pozbawił moją pracę resztek szumu, ale też detali, wygładzając obraz niemalże do efektu pomalowanego szkła. Oczywiście zmniejszając krycie warstwy mogłam je w pewnym stopniu odzyskać, ale wraz z nimi odzyskiwałam szum, więc coś za coś.
        Nie znamy się jeszcze za dobrze z Dfine, cudów się nie spodziewałam, dlatego odszumiłam pracę aplikacją Noise Ninja, której używam od dawna i która ratuje mnie do tej pory najskuteczniej (choć nie zawsze skutecznie). Rezultat?
        SNS-HDR Pro + Noise Ninja = niskie szumy w cieniach HDR!
        Będę kombinować. Myślę, że kierunek dobry. Bardzo dziękuję Panu za komentarz i sugestie.

        Pozdrawiam,

        Marcelina

  2. aamroczek pisze:

    Gdy fotografowałem na filmach, jeszcze czarno-białych, ciągle brakowało mi czułości (filmów) i stosowałem różne domowe sposoby, aby ustawiać czułość w aparacie jak najwyżej. Doszło do tego, że na filmach FOTOPAN HL o czułości ISO 400, fotografowałem z nastawieniem czułości w aparacie Pentax ME-Super na ISO 1600, czyli do końca skali. Ale film wywoływałem w bardzo rozcieńczonym ale silnie podgrzanym wywoływaczu i tym sposobem mogłem fotografować gdzie chciałem bez używania lampy błyskowej. Oczywiście na zdjęciach było ziarno, ale coś za coś…
    Z tym ziarnem to było tak, że jedno uważane było za ładne, inne za brzydkie. Ładne ziarno to ziarno ostre, mogło być duże, byle o ostrych krawędziach, ziarno rozmyte o krawędziach miękkich nikomu się nie podobało, bo ostrość obrazu na tym traciła, a tak naprawdę traciło wrażenie ostrości obrazu. Te z ostrym ziarnem wydawały się zawsze ostrzejsze.
    Do czegoś takiego jak fotografia z ziarnem pokolenie do którego należę jest przyzwyczajone, z szumami gorzej, bo szumy to nie to samo co ziarno filmu i nikt szumów nie lubi. Ale też nie ma co przesadzać ze zwalczaniem szumów, bo można łatwo zrobić więcej szkód niż pożytku. Niedawno otwierając jedno ze zdjęć zapisanych w RAW w programie DxO Optics 6 ustawiłem suwali do likwidowania szumów na maxa, aby zobaczyć co się stanie. Katastrofa.
    Za pomocą Dfine 2.0 można zmniejszać szumy na całym obrazie, z czego czasem korzystam, ale najlepiej działać lokalnie, redukować najbardziej dokuczliwe zostawiając obszary z ich nietkniętą ostrością. To daje chyba najlepszy efekt, bo proszę zauważyć, że na obrazie o nie dostatecznej ostrości, jeżeli wyostrzy się kilka ważnych miejsc, to od razu sprawiają one wrażenie ostrzejszych. Ostrość jest tym, co najbardziej przykuwa uwagę, więc może odciągać uwagę od miejsc zbytnio zaszumionych.
    Ogromnie dużo zależy od tego jakie szumy robi aparat przy różnych czułościach ISO. Większy czujnik w aparacie daje znacznie lepsze obrazy, mniejsze szumy, ale też znacznie więcej kosztuje, niestety.
    Pozdrawiam
    Andrzej
    Ps. Zobaczyłem godzinę wysłania tego komentarza, toż to sam środek nocy!

Możliwość komentowania jest wyłączona.